Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Milk: Dobry jako dokument

Szedłem na najnowszy film Van Santa pełen nadziei, że obejrzę dzieło wybitne. Dostałem dobry, sprawnie nakręcony i wierny historycznie dokument.

Czego zabrakło w ekranizacji tej -- przejmującej przecież -- historii życia gejowskiego Luthera Kinga, jednego z bohaterów Ameryki XX wieku? Przede wszystkim -- koncentracji. Na motywacji głównego bohatera. Albo na jego związkach. Albo na kulisach kampanii. Albo na relacjach z ludźmi. Na jednej z tych rzeczy. Albo maksymalnie na dwóch. Ale nie na wszystkich na raz. Bo to już nie koncentracja tylko rozdrobnienie.

Może tak trzeba, jak chce się zrobić porządny, kompletny film biograficzny. Może pomijając któryś z wątków coś byśmy stracili... nie wiem. Ale fakt jest taki, że Milk nie jest filmem przejmującym. Nie wzrusza. Nie wciąga. Ogląda się go dobrze, bo historia Harveya Milka jest po prostu ciekawa. Ale niestety tylko tyle.

Technicznie też nie ma czego zarzucić. Aktorstwo w filmie stoi na najwyższym poziomie. Ciekawy jest montaż, z wplecionymi archiwalnymi materiałami z ulic San Francisco. Wszystko pięknie i sprawnie. Zabrakło tylko "tego czegoś".

michuk Borys Musielak

berenika84 berenika84

Zgadzam się w 100%. Nie ma tu fragmentów nudnych, na siłę wydłużonych scen... ale nie ma też czym się przejąć. Cykl logicznie powiązanych faktów.

.

czara czara

A mnie się trudno zgodzić - mnie ten film wzruszył i przyniósł wszystko czego oczekiwałam od dobrej biografii. A nawet więcej.

.

moremore moremore

Mnie też pogiął. Nie wiem, dlaczego zarzucasz scenariuszowi rozproszenie, przecież to właśnie najbardziej interesujące w ujęciu biografii bohatera, że widzimy i tło społeczne i polityczne zmagania Milka i osobiste dramaty, ja nie poczułam żadnego braku, wszystko dawkowane jest tak jak trzeba. Bardzo mi się podobała gra Sean'a, niesamowity jest !

.

Oferma Oferma

ja akurat bardziej się do Michukowej oceny skłaniam, podobne miałem co on odczucia podczas seansu.
Wszsytko w tym filmie jest zapięte na ostatni guzik, a gra Szona to, jak zwykle zresztą, majstersztyk.
Tyle, że i mi właśnie też zabrakło tego czegoś. Jak się głebiej nad tym zastanowię to myślę, że może zabrakło mi tu głębszej refleksji, albo jakiejs próby nawiązania dialogu ze mną jako widzem, coś to pozowliło by mi wyjść poza rolę wbiernego widza. Ten film mnie nie zaktywował chyba po prostu.

.

michuk michuk

Z biografii ogólnie rzadko powstają epokowe dzieła filmowe. Bo też główną ideą biografii jest pokazanie życia człowieka, a nie stworzenie majstersztyku kinematografii. Jedna z moich ulubionych filmowych biografii to "Hamsun" Troella, który autentycznie mnie poruszył. Ale również on miał wszystkie wady tego rodzaju filmów, czyli rozlazłość, rak koncentracji na tym co istotne, chęć przekazania wszystkiego. A przecież wszystko nie jest interesujące, nawet w życiu bardzo interesujących ludzi.

Rozumiem tu Tarantino, który w wielu wywiadach powtarzał, że nie byłby w stanie nakręcić biografii, bo zanudziłby się na śmierć. Jedyne co toleruje to "film oparty na faktach" ale nie przedstawiający całego życia danego bohatera, lecz konkretny jego wycinek, a najlepiej np tylko jeden dzień, jak dzień w życiu Presleya, w którym wchodzi do studia nagraniowego (taki film "biograficzny", jak sam przyznał, byłby w stanie nakręcić).

Mój zarzut do biografii Milka to więc nie zarzut do Van Santa, czy Penna, którzy zrobili prawie wszystko co było możliwe, a raczej do ogólnej idei filmowania biografii w tradycyjnym znaczeniu (w przeciwieństwie do artystycznego ujęcia, jak to miało miejsce np. w głośnym niedawno "Głodzie")/

.

Oferma Oferma

A propos to polecam gorąco : http://filmaster.pl/film/lenny/

.

czara czara

Ciekawy punkt widzenia. Myślę jednak, że akurat w życiu Harveya Milka istotne było to, co zostało świetnie ukazane w filmie. Poświęcenie siebie dla idei. Harvey w swej zwycięzkiej wędrówce dla dobra sprawy niszczy swoje życie osobiste. Jego partnerzy nie mogą się z tym pogodzić, odchodzą czasem w bolesny sposób. Ciekawym jest to, że często ludzie, którzy dają z siebie wszystko dla innych, nie potrafią dać tego swoim bliskim, podobnym przypadkiem jest na przykład historia Ireny Sendlerowej. I choćby dlatego, nie mogę zgodzić się z zarzutem "rozproszenia" w filmie. Po prostu jest to pełna, wielowymiarowa sylwetka bohatera-męczennika.

I jeszcze jedno zdanie, by bronić biografii - "La Môme" Dahana odtwarza całe życie Edith Piaf, a nie przeszkodziło mu to stać się "epokowym dziełem" (nie waham się go tak nazwać" i zgarnąć dwa oskary, pięć cezarów i wiele innych nagród.

.

moremore moremore

>Z biografii ogólnie rzadko powstają epokowe dzieła filmowe.

Frida, całe życie od dzieciństwa do śmierci, dziewięć nominacji, pięć nagród, w tym Oscar i Złoty Glob, BAFTA i wyróżnienie w Wenecji...:) Mniam !
Piękny umysł, 9 nagród, nominacje litościwie pominę.
Basquiat - Taniec ze śmiercią
Pianista
Into the willd
Aviator
Siedem lat w Tybecie
The Doors
No i tak mogę dłuuuugo jeszcze.....;)

Pzdr. !

.

michuk michuk

Z filmów, które wymieniłaś, jednynie "Pianistę" cenię naprawdę wysoko, ale to właśnie nie była typowa biografia, a raczej film o wojnie z punktu widzenia konkretnego bohatera.

Resztę, mimo wielu cezarów i oskarów, oceniam raczej nisko. Tylko "Frida" z podanych przez Ciebie filmów zrobiła na mnie duże wrażenie, głównie ze względu na rolę Alfreda Moliny jako Diego Rivery.

.

moremore moremore

Larry Flynt, Wojaczek, Nikifor...rozpędzona machina skojarzeń mi się zacięła ;) Z biografii robi się fantastyczne filmy. Być może akurat ta jedna wzbudzila Michuk Twoje mniejsze zainteresowanie z powodu samej osoby bohatera? Być może w wersji Tarantino nawet biografia papieża wyglądałaby jak dzieło pod tytułem Jackie Brown ;)

Ponieważ obejrzałam filmów biograficznych kopę, jestem w stanie wygrzebać w pamięci takie, które mnie niespecjalnie poruszyły, ale najczęściej jest to wynik miernej realizacji. Nie udał się Antczakowi Chopin, nie wstrząsnęła mną i tak o niebo lepsza Fustyna Łukaszewicza. Zabrakło mi w tych filmach głębi. Ale już na przykład całkiem oszołomiło mnie Całkowite zaćmienie Holland, bo wyreżyserowane jest brawurowo, zagrane po mistrzowsku i do tego świetnie fotografowane. W Milku dostałam spektakl fantastycznej gry aktorskiej, także tej drugoplanowej, dobre dialogi, zdjęcia, świetnie oddane realia społeczne, sporo psychologicznej prawdy czyli wiarygdność w budowaniu obrazu postaci i relacji. No podobał mi się i już....
:)

.

michuk michuk

Podałaś kolejne trzy filmy, z których widziałem dwa i oceniam je jako "dość dobre", ale daleko im do świetności. Być może po prostu czego innego szukamy w kinie (choć zbieżność gustu mówi coś wręcz przeciwnego). Historia Milka była ciekawa sama w sobie, więc to raczej nie moja niechęć do filmów o bohaterach-gejach :>

Wolę jak film koncentruje się na jednej sprawie, na jednym problemie, i wyciska z tej historii wszystko co się da. Stąd np. wysoko cenię filmy Kieślowskiego, Aronofskiego, Bergmana czy Kubricka.

Ale też z drugiej strony zdarzają się filmy, które obejmują całość życia bohatera, a nawet kilka pokoleń (Ojciec chrzestny, Osadnicy, Dawno temu w Ameryce), a oceniam je nadal wysoko. To mogły być równie dobrze biografie, co potwierdza Twoją tezę, że biografie potrafią być fascynujące oraz moją, że są takie rzadko :> głównie, jak sądzę, ze względu na lenistwo scenarzystów, którzy mając gotową historię, nie potrafią wycisnąć z niej tego co "filmowe" usuwając rzeczy mniej istotne.

Ciagle czekam na biografię, która mną wstrząśnie i którą będę w stanie przeżyć. Przejrzałem aż swoją listę najwyżej ocenionych filmów w poszukiwaniu genialnych biografii.. W pierwszej trzydziestce widzę jednak tylko oparty na faktach "Dług" (9/10), ale nie wiem czy można go nazwać biografią... chyba raczej nie bardzo. Dalej z ósemką mam "Amadeusza"Formana oraz "Wrogów publicznych" Manna. I tyle. Kolejne biografie mają już tylko siódemki.

.

Oferma Oferma

Też rzuciłem okiem na swoją listę i mam nawet trzy "dziewiątki": Lenny , Shine i Boogie Nights. Dwa pierwsze to kapitalne biografie, najlepsze jakie widziałem zapewne a trzeci tytuł to już nie klasyczna biografia. Wszystkie gorąco polecam.
Ósemek mam sporo, min. Maria Antonina, Persepolis, Pianista, Wściekły Byk, Wolnośc słowa, Prawdziwa historia. To co je łączy to to że w większości koncentrują się właśnie na jakimś aspekcie życiorysu bohaterów. Coś w tym jest.

.

moremore moremore

Michuk, Amadeusz ma u mnie dziesiątkę :)

Ok, każde z nas ma prawo do subiektywności w ocenie, to jest przecież fajne. Nie wiem, na czym polega ta dyferencja, głębokie psychologiczne spojrzenie tez sobie cenię w filmie, może rzeczywiście wszystko zależy od osobistych doświadczeń, małe różnice drążą. Już gdzieś była taka dyskusja na filmasterze...
Pzdr.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook