Ten film leży na granicy Godarda, którego jeszcze potrafię zaakceptować z Godardem, który całkowicie porzuca narrację, wrzucając do filmu setki luźno związanych ze sobą scen i osób deklamujących prowokacyjne oświadczenia. Uwielbiam wstawki z niby przypadkowymi ludźmi w kafejkach, szwedzki film w filmie, Madeleine bawiącą się nieustannie włosami... Ale nie potrafię zaakceptować filmu składającego się z samych wstawek. Męski - żeński jeszcze taki nie jest.
Mam w planie przyjrzeć się Godardowi bliżej, choć czuję, że pozostanę fanką Godarda sprzed Nowej Fali, w której to socjologicznej lekkości tematyki i błyskotliwości dialogów jest jak na lekarstwo. Bardzo możliwe więc, że "Męski - żeński" stanowi granicę mojego zachwytu i takie wrażenie odniosłam po seansie, mając w pamięci "Kobieta jest kobietą" czy prześwietne "Lenistwo" z "7 grzechów głównych".
michuk
napisał(a) o Męski - żeński: 15 scen z życia
Ten film leży na granicy Godarda, którego jeszcze potrafię zaakceptować z Godardem, który całkowicie porzuca narrację, wrzucając do filmu setki luźno związanych ze sobą scen i osób deklamujących prowokacyjne oświadczenia. Uwielbiam wstawki z niby przypadkowymi ludźmi w kafejkach, szwedzki film w filmie, Madeleine bawiącą się nieustannie włosami... Ale nie potrafię zaakceptować filmu składającego się z samych wstawek. Męski - żeński jeszcze taki nie jest.
marylou
Mam w planie przyjrzeć się Godardowi bliżej, choć czuję, że pozostanę fanką Godarda sprzed Nowej Fali, w której to socjologicznej lekkości tematyki i błyskotliwości dialogów jest jak na lekarstwo. Bardzo możliwe więc, że "Męski - żeński" stanowi granicę mojego zachwytu i takie wrażenie odniosłam po seansie, mając w pamięci "Kobieta jest kobietą" czy prześwietne "Lenistwo" z "7 grzechów głównych".
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook