"Dom zły" dla nowobogackich. Piękne nowoczesne mieszkania, drogie samochody, a w drogich domach i samochodach taki sam fałsz, kombinatorstwo i obłuda jak wśród biedaków w latach 70-tych. "Chrzest" to kolejny w ostatnim czasie dobry, mocny polski film. Zupełnie nie dziwi obecność na najważniejszych światowych festiwalach, bo to przemyślane, dobrze zrealizowane i uniwersalne (mimo wielu "polskości") kino. Szkoda, że nie wygrał Gdyni bo jest ciekawszy od "Różyczki" i "Matki Teresy od kotów".
Chętnie obejrzę też dlatego, że główni bohaterowie otrzymali w Gdyni nagrody ex aequo za pierwszoplanową rolę męską. Co do "Różyczki" to jakoś też nie pozostała mi w głowie, w przeciwieństwie do przepięknie nakręconej "Wenecji".
Kreacje aktorskie bardzo wiarygodne, nie mam specjalnie zarzutów. Bardzo też podobały mi się zdjęcia -- świetnie dobrana kolorystyka, takie wyblakłe kolory stworzyły klimat świetnie obrazujący pułapkę w jaką wszedł główny bohater w pogoni za szczęściem.
Od początku jest jasne, że to co zbudował główny bohater jest kruche i musi się rozsypać.Tym bardziej fakt, że cały film trzymał widza w napięciu pomieszanym z niepewnością zasłuchuje na uwagę -- reżyser stanął tu na wysokości zadania.
michuk
napisał(a) o Chrzest
"Dom zły" dla nowobogackich. Piękne nowoczesne mieszkania, drogie samochody, a w drogich domach i samochodach taki sam fałsz, kombinatorstwo i obłuda jak wśród biedaków w latach 70-tych. "Chrzest" to kolejny w ostatnim czasie dobry, mocny polski film. Zupełnie nie dziwi obecność na najważniejszych światowych festiwalach, bo to przemyślane, dobrze zrealizowane i uniwersalne (mimo wielu "polskości") kino. Szkoda, że nie wygrał Gdyni bo jest ciekawszy od "Różyczki" i "Matki Teresy od kotów".
umbrin
Chętnie obejrzę też dlatego, że główni bohaterowie otrzymali w Gdyni nagrody ex aequo za pierwszoplanową rolę męską. Co do "Różyczki" to jakoś też nie pozostała mi w głowie, w przeciwieństwie do przepięknie nakręconej "Wenecji".
michuk
Kreacje aktorskie bardzo wiarygodne, nie mam specjalnie zarzutów. Bardzo też podobały mi się zdjęcia -- świetnie dobrana kolorystyka, takie wyblakłe kolory stworzyły klimat świetnie obrazujący pułapkę w jaką wszedł główny bohater w pogoni za szczęściem.
Od początku jest jasne, że to co zbudował główny bohater jest kruche i musi się rozsypać.Tym bardziej fakt, że cały film trzymał widza w napięciu pomieszanym z niepewnością zasłuchuje na uwagę -- reżyser stanął tu na wysokości zadania.
olamus
Lepszy od "Matki Teresy od kotów"? Apetyt rośnie...
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook