Nie wiem jak oceniać Mendesa. Jest coś w jego filmach irytującego, a zarazem przyciągającego. Na "Away we go" przez 5 minut nie mogłem powstrzymać śmiechu. Historia mnie wciągnęła. Potem nagle nabrałem dystansu. Potem o mało się nie popłakałem. Celowo drażniące kino. Wydaje się mądre, ale właściwie nie wiem czego mnie nauczyło. Chyba tylko tego, że lepiej mieć dzieci przed trzydziestką. Dla mnie już za późno.
michuk: "Wydaje się mądre, ale właściwie nie wiem czego mnie nauczyło."
Ale czy za pierwszym musi iść drugie? Myślę, że sporo mógłbym wskazać filmów mądrych, które niekoniecznie czegoś uczą. "Away We Go" kontrastuje idealizm i taką pozytywną normalność pary głównych bohaterów z rzeczywistością i pułapkami, w jakie mogą wpaść w życiu. Właściwie każda wizyta u kolejnych znajomych to alternatywna wersja ich przyszłości - przy czym im dalej w las (czyli w film), tym bardziej gorzko i nieoptymistycznie. Ja nie potrzebuję konkretnej nauki, by stwierdzić, że to dobry film. W końcu również główni bohaterowie podczas tej podróży nauczyli się przede wszystkim tego, że będzie ciężko.
"Wydaje się mądre, ale właściwie nie wiem czego mnie nauczyło." Ale czy za pierwszym musi iść drugie? Myślę, że sporo mógłbym wskazać filmów mądrych, które niekoniecznie czegoś uczą.
To podaj te przykłady :)
Ale co do Twojej interpretacji Away We Go, pełna zgoda. Co nie zmienia faktu, że film mniej udany niż kilka poprzednich dzieł Mendesa, w tym Revolutionary Road, którego też nie oceniłem wprawdzie wysoko, ale przynajmniej było po nim o czym rozmawiać.
Ojj... Bałem się, że mnie wyciągniesz do tablicy :) Generalnie wszystkie filmy, w których bohaterowie uczą się bardziej czegoś o sobie niż jakiejś uniwersalnej prawdy, którą reżyser do spółki ze scenarzystą chcą przekazać widzowi. Nie wiem... Ot, choćby różniste "Między słowami" i temu podobne kino. Wszelkie tzw. "wycinki z życia". Często właśnie kino "indie", tudzież na "indie" stylizowane, tak jak AWG.
A co do Mendesa i jego poprzednich filmów, choćby "Revolutionary Road", to rzeczywiście, "Away We Go" nie ma nawet ułamka tamtej siły, no ale nic dziwnego. A ja z kolei RR oceniam bardzo wysoko :)
michuk
napisał(a) o Para na życie
Nie wiem jak oceniać Mendesa. Jest coś w jego filmach irytującego, a zarazem przyciągającego. Na "Away we go" przez 5 minut nie mogłem powstrzymać śmiechu. Historia mnie wciągnęła. Potem nagle nabrałem dystansu. Potem o mało się nie popłakałem. Celowo drażniące kino. Wydaje się mądre, ale właściwie nie wiem czego mnie nauczyło. Chyba tylko tego, że lepiej mieć dzieci przed trzydziestką. Dla mnie już za późno.
argasek
Masz Kobietę? Wróble ćwierkały, że masz, więc nie zawahaj się Jej użyć ;-)
michuk
Nie zawaham się :> ale czegokolwiek bym nie spróbował, przed trzydziestką już się nie wyrobię niestety. Nie ma bata...
Esme
Hmmm? Wydawało mi się, że Michuk ma już jedno dziecko. :P Filmaster. Rośnie jak na drożdżach.
michuk
"Cudowne dzieco dwóch pedałów" jak to powiedział Bohdan Tomaszewski o którymś kolarzu :)
MSPANC
Negrin
michuk:
"Wydaje się mądre, ale właściwie nie wiem czego mnie nauczyło."
Ale czy za pierwszym musi iść drugie? Myślę, że sporo mógłbym wskazać filmów mądrych, które niekoniecznie czegoś uczą. "Away We Go" kontrastuje idealizm i taką pozytywną normalność pary głównych bohaterów z rzeczywistością i pułapkami, w jakie mogą wpaść w życiu. Właściwie każda wizyta u kolejnych znajomych to alternatywna wersja ich przyszłości - przy czym im dalej w las (czyli w film), tym bardziej gorzko i nieoptymistycznie. Ja nie potrzebuję konkretnej nauki, by stwierdzić, że to dobry film. W końcu również główni bohaterowie podczas tej podróży nauczyli się przede wszystkim tego, że będzie ciężko.
michuk
To podaj te przykłady :)
Ale co do Twojej interpretacji Away We Go, pełna zgoda. Co nie zmienia faktu, że film mniej udany niż kilka poprzednich dzieł Mendesa, w tym Revolutionary Road, którego też nie oceniłem wprawdzie wysoko, ale przynajmniej było po nim o czym rozmawiać.
Negrin
Ojj... Bałem się, że mnie wyciągniesz do tablicy :) Generalnie wszystkie filmy, w których bohaterowie uczą się bardziej czegoś o sobie niż jakiejś uniwersalnej prawdy, którą reżyser do spółki ze scenarzystą chcą przekazać widzowi. Nie wiem... Ot, choćby różniste "Między słowami" i temu podobne kino. Wszelkie tzw. "wycinki z życia". Często właśnie kino "indie", tudzież na "indie" stylizowane, tak jak AWG.
A co do Mendesa i jego poprzednich filmów, choćby "Revolutionary Road", to rzeczywiście, "Away We Go" nie ma nawet ułamka tamtej siły, no ale nic dziwnego. A ja z kolei RR oceniam bardzo wysoko :)
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook