Zakładając hipotetycznie (i optymistycznie), że komedia romantyczna jest gatunkiem wymarłym, ten film byłby dobrym kandydatem na odnowiciela gatunku. Niestety nie jest, więc "500 dni miłości" to po prostu diament świecący na stosie śmieci, tak dużym, że łatwo go przegapić. Ani razu nie czułem się zażenowany. Przez dłuższy czas świetnie się bawiłem i zdecydowanie można było się wczuć w głównego bohatera. Nie ma w tym filmie nic oryginalnego. Poza tym ma same plusy. Polecam.
michuk
napisał(a) o 500 dni miłości
Zakładając hipotetycznie (i optymistycznie), że komedia romantyczna jest gatunkiem wymarłym, ten film byłby dobrym kandydatem na odnowiciela gatunku. Niestety nie jest, więc "500 dni miłości" to po prostu diament świecący na stosie śmieci, tak dużym, że łatwo go przegapić. Ani razu nie czułem się zażenowany. Przez dłuższy czas świetnie się bawiłem i zdecydowanie można było się wczuć w głównego bohatera. Nie ma w tym filmie nic oryginalnego. Poza tym ma same plusy. Polecam.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook