Z cyklu "dobry film, zupełnie mi się nie podobał". Zimna, opowiedziana bez emocji historia miłosna z gatunku "to nie może się udać, a wszystko to wina sztucznych barier stworzonych przez nas samych". Campion jakby bojąc się zmanipulować widza, wybrała najprostsze środki wyrazu, pozbawiła film muzyki i kazała nam samym odkryć głębię uczucia łączącego Keatsa z jego muzą. W przeciwieństwie do recenzenta Guardiana, mi się niestety udało. Tyle że ja zasnąłem na "Fortepianie".
dziwne: dla mnie w tym filmie emocje buzują. w zasadzie to nawet jest ich trochę za dużo. muzykę też zresztą udało mi się tam usłyszeć - ale może to echo grało? (o proszę podobno ją zrobił niejaki Mark Bradshaw) Mnie się zdaję, że jest to film dla miłujących romantyczną poezję. Ale nie taką po polsku, no chyba że Norwid. I mnie zaintrygował. chociaż jest pełen oczywistych oczywistości i tego co już gdzieś widziałem....
michuk
napisał(a) o Jaśniejsza od gwiazd
Z cyklu "dobry film, zupełnie mi się nie podobał". Zimna, opowiedziana bez emocji historia miłosna z gatunku "to nie może się udać, a wszystko to wina sztucznych barier stworzonych przez nas samych". Campion jakby bojąc się zmanipulować widza, wybrała najprostsze środki wyrazu, pozbawiła film muzyki i kazała nam samym odkryć głębię uczucia łączącego Keatsa z jego muzą. W przeciwieństwie do recenzenta Guardiana, mi się niestety udało. Tyle że ja zasnąłem na "Fortepianie".
pawesta
dziwne: dla mnie w tym filmie emocje buzują. w zasadzie to nawet jest ich trochę za dużo. muzykę też zresztą udało mi się tam usłyszeć - ale może to echo grało? (o proszę podobno ją zrobił niejaki Mark Bradshaw)
Mnie się zdaję, że jest to film dla miłujących romantyczną poezję. Ale nie taką po polsku, no chyba że Norwid.
I mnie zaintrygował. chociaż jest pełen oczywistych oczywistości i tego co już gdzieś widziałem....
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook