Nie przebiłem się przez ten film. Próbowałem, ale okazał się zbyt ciężki. Nie mam nic przeciw idei filmu jako rejestracji faktów. W Głodzie zabrakło mi jednak jakiegoś punktu zaczepienia, choćby namiastki historii, powodu dla którego powinienem się przejąć losem Bobbiego Sandsa, a nie tylko zbulwersować się brutalnością jego więziennych oprawców. Doskonałe oddanie atmosfery więzienia i niebanalne pomysły realizacyjne (jak 16-minutowy shot w środku filmu) to największe atuty filmu.
Ja nie odebrałem tego filmu jako głosu przeciwko oprawcom i za Bobbym Sandsem. W wielu momentach więźniowie byli bardzo irytujący i oprawców można było do pewnego stopnia zrozumieć. Dla mnie to był obiektywny film; szczególnego znaczenia nabiera właśnie w tym momencie rozmowa, o której wspominasz. A do tego zrealizowany bardzo oryginalnie, stąd moja bardzo wysoka ocena (9/10).
To, że więźniowie byli nieznośni nie usprawiedliwia ich torturowania.
Ale masz rację, film nie jest tak polityczny jak mógłby być, to raczej po prostu awangardowa sztuka, bliższa np. Matthew Barney'owi niż typowym filmom fabularnym.
Po namyśle podwyższyłem ocenę o punkt. Głównie za pojedyncze sceny, jak palenie papierosa wśród padającego śniegu, czy sceny jakie oglądaliśmy pod koniec filmu. To jednak sztuka, żeby nakręcić coś takiego nie popadając w patos czy wręcz śmieszność. Tu zdecydowanie się udało.
Co nie zmienia faktu, że na filmie porządnie się wynudziłem. A to dla mnie nietypowe, bo np. "Zwykłych ludzi" Perisicia obejrzałem w pełnym napięciu. Może kwestia innej estetyki, może nastroju...
michuk
napisał(a) o Głód
Nie przebiłem się przez ten film. Próbowałem, ale okazał się zbyt ciężki. Nie mam nic przeciw idei filmu jako rejestracji faktów. W Głodzie zabrakło mi jednak jakiegoś punktu zaczepienia, choćby namiastki historii, powodu dla którego powinienem się przejąć losem Bobbiego Sandsa, a nie tylko zbulwersować się brutalnością jego więziennych oprawców. Doskonałe oddanie atmosfery więzienia i niebanalne pomysły realizacyjne (jak 16-minutowy shot w środku filmu) to największe atuty filmu.
doktor_pueblo
Ja nie odebrałem tego filmu jako głosu przeciwko oprawcom i za Bobbym Sandsem. W wielu momentach więźniowie byli bardzo irytujący i oprawców można było do pewnego stopnia zrozumieć. Dla mnie to był obiektywny film; szczególnego znaczenia nabiera właśnie w tym momencie rozmowa, o której wspominasz.
A do tego zrealizowany bardzo oryginalnie, stąd moja bardzo wysoka ocena (9/10).
michuk
To, że więźniowie byli nieznośni nie usprawiedliwia ich torturowania.
Ale masz rację, film nie jest tak polityczny jak mógłby być, to raczej po prostu awangardowa sztuka, bliższa np. Matthew Barney'owi niż typowym filmom fabularnym.
Po namyśle podwyższyłem ocenę o punkt. Głównie za pojedyncze sceny, jak palenie papierosa wśród padającego śniegu, czy sceny jakie oglądaliśmy pod koniec filmu. To jednak sztuka, żeby nakręcić coś takiego nie popadając w patos czy wręcz śmieszność. Tu zdecydowanie się udało.
Co nie zmienia faktu, że na filmie porządnie się wynudziłem. A to dla mnie nietypowe, bo np. "Zwykłych ludzi" Perisicia obejrzałem w pełnym napięciu.
Może kwestia innej estetyki, może nastroju...
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook