Absorbujący, ale zbyt abstrakcyjny, żeby pozwolić nam całkowicie wchłonąć w wewnętrzny świat Burroughsa odtwarzany przez Cronenberga. Oglądać po zażyciu mocnych halucynogenów.
Jeśli ktoś akurat nie ma odpowiednich grzybów, polecam wersję z rosyjskim lektoremi polskimi napisami - dobrze, żeby spod spodu było trochę słychać oryginalne dialogi. Fantastyczna sprawa.
Im dłużej go znam, tym bardziej sympatycznie o nim myślę. Za pierwszym razem był za mocny dla mnie, ale jak już jestem oswojony z jego dziwną atmosferą, to nabrał dla mnie wartości i filmowego sensu - podobnie było z "Bartonem Finkiem" czy "Siedem", a nawet z twórczością Pythonów, zwłaszcza tą długometrażową. To chyba syndrom "jak może mi się podobać (dziwna) piosenka, którą pierwszy raz słyszę". =}
michuk
napisał(a) o Nagi lunch
Absorbujący, ale zbyt abstrakcyjny, żeby pozwolić nam całkowicie wchłonąć w wewnętrzny świat Burroughsa odtwarzany przez Cronenberga. Oglądać po zażyciu mocnych halucynogenów.
Esme
Jeśli ktoś akurat nie ma odpowiednich grzybów, polecam wersję z rosyjskim lektoremi polskimi napisami - dobrze, żeby spod spodu było trochę słychać oryginalne dialogi. Fantastyczna sprawa.
kocio
Im dłużej go znam, tym bardziej sympatycznie o nim myślę. Za pierwszym razem był za mocny dla mnie, ale jak już jestem oswojony z jego dziwną atmosferą, to nabrał dla mnie wartości i filmowego sensu - podobnie było z "Bartonem Finkiem" czy "Siedem", a nawet z twórczością Pythonów, zwłaszcza tą długometrażową. To chyba syndrom "jak może mi się podobać (dziwna) piosenka, którą pierwszy raz słyszę". =}
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook