Prawie klasyczny film drogi. Małomówny koleś jeździ po kraju i spotyka ciekawych ludzi, którzy wręczają mu pudełko zapałek każdy. A wszystko jest częścią sekretnego planu. "Limits of control" to kino w czystej postaci, całkowicie autorskie i bezkompromisowe. Z genialną muzyką i wspaniałymi artystycznymi zdjęciami Hiszpanii. Najbliżej temu obrazowi do "Truposza", choć to zupełnie inna historia. To Jarmusch jakiego uwielbiam!
"Truposz" nie był moim ulubionym "jarmushem", ale mam tylko nadzieję, że nie jest to bliskie "Nieustającym wakacjom". Kompromisy mi się podobały - w dłuższych metrażach "Mistery Train" pozostał moim ulubionym, a składanka "Kawa i papierosy" w kategorii krótkich całostek także dobrze wyszła dzięki zaproszeniu znanych postaci. O ile oczywiście to były rzeczywiście kompromisy, a nie po prostu chęć zrobienia czegoś lżejszego i bardziej komunikatywnego.
michuk
napisał(a) o Bez granic... Bez kontroli
Prawie klasyczny film drogi. Małomówny koleś jeździ po kraju i spotyka ciekawych ludzi, którzy wręczają mu pudełko zapałek każdy. A wszystko jest częścią sekretnego planu. "Limits of control" to kino w czystej postaci, całkowicie autorskie i bezkompromisowe. Z genialną muzyką i wspaniałymi artystycznymi zdjęciami Hiszpanii. Najbliżej temu obrazowi do "Truposza", choć to zupełnie inna historia. To Jarmusch jakiego uwielbiam!
kocio
"Truposz" nie był moim ulubionym "jarmushem", ale mam tylko nadzieję, że nie jest to bliskie "Nieustającym wakacjom".
Kompromisy mi się podobały - w dłuższych metrażach "Mistery Train" pozostał moim ulubionym, a składanka "Kawa i papierosy" w kategorii krótkich całostek także dobrze wyszła dzięki zaproszeniu znanych postaci. O ile oczywiście to były rzeczywiście kompromisy, a nie po prostu chęć zrobienia czegoś lżejszego i bardziej komunikatywnego.
michuk
Powiedziałbym, że "Limits of Control" to takie skrzyżowanie "Truposza" z "Kawą i papierosami".
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook