Filmaster

watch.review.share

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

michuk michuk napisał(a) o Invictus

Dawno nie wylałem tylu łez w kinie, w sposób zupełnie niekontrolowany - po prostu oglądałem, a po mnie się lało. Eastwoodowi udało się odtworzyć atmosferę historycznych wydarzeń w RPA, momentów kiedy na chwilę przestał mieć znaczenie kolor skóry, a zaczęło się liczyć tylko sportowe zwycięstwo i pokazanie światu, że Południowa Afryka potrafi być wielka. I wszystko to z minimalną dawną patosu, a z maksymalnym skupieniem na głównych postaciach. Dobry film.

.

nicebastard nicebastard

Najwyraźniej w UK używa się innych miarek patosu niż w PL ;)

.

michuk michuk

Mam chyba tak, że łatwiej mi się wzruszyć historią zbiorowości niż konkretnego człowieka. To pewnie jakaś pozostałość z młodzieńczego idealizmu. Kolesiowi takiemu jak Mandela należy się po prostu całkowity i bezwarunkowy "rispekt" za to co zrobił (a może nawet bardziej za to czego nie zrobił). Niewiele było polityków, którzy potrafili podejmować słuszne decyzje wbrew woli ludu.

Odnośnie patosu: możliwe że masz rację. Ja nie potrafiłem spojrzeć na Invictusa obiektywnie. To zresztą dziwny film. Oglądając go byłem całkowicie pochłonięty historią i mimo że próbowałem patrzeć na to co widzę zdroworozsądkowo, nie udawało mi się - zostałem całkowicie zmanipulowany obrazami, muzyką i tą atmosferą sugerującą, że dzieje się coś cholernie istotnego dla świata. To połączenie zadziałało na emocje i niewiele dało się już zrobić - film po prostu bardzo osobiście przeżyłem.

Po seansie natomiast wszystko opadło i jakbym teraz miał wymienić jakieś genialne sceny czy ogólnie cechy tego filmu, miałbym problem. Stąd ocena 7/10, nie wyżej, choć kusiło mnie przyznanie ósemki.

.

umbrin umbrin

Pamiętam jak wylałem wiadro łez podczas oglądania filmu "Wściekłe pięści węża". W dodatku równocześnie strasznie mnie rozbolał brzuch. To było okropne i na szczęście skończyło się po 80 minutach. A mówią, że śmiech to zdrowie...

.

michuk michuk

Tak, mnie Wściekły Wąż też bardzo wzruszył.

.

olamus olamus

Ja też się bałam że patosu będzie więcej niż norma przewiduje, ale na szczeście było go mniej niż moich łez.
Michuku łącze się z Tobą w płaczu ;).

.

nicebastard nicebastard

I ja się wzruszyłem patrząc na to. Freeman jako Mandela kruszy serca. Ale zbyt łatwo nastał ten Love Festival, przez co mało był dla mnie wiarygodny.

.

aiczka aiczka

Właśnie. Rozumiem, że tworząc film, można a wręcz należy zdecydować sie na jakiś konkretny, temat, ujęcie, perspektywę. W "Invictusie" to spojrzenie jest bardzo fajnie wybrane - ja się dowiedziałam czegoś o RPA, poznałam ciekawą historię - super. Trochę jednak trudno zaakceptować płynący z filmu wniosek, że przy wyłącznym udziale Nelsona Mandeli i drużyny rugby następiło wielkie, beproblemowe zjednoczenie podzielonego narodu. Taki epiękne, że aż zbyt piękne ^_^.

.

michuk michuk

Love Festival nie trwa wiecznie, to chyba jasne (choć może faktycznie film tego nie sugeruje). Trudno jednak zlekceważyć wkład Mandeli w budowanie nowego ładu w post-apartheidowej Południowej Afryce, a zaangażowanie w rugby było jednym z ważnych elementów planu zjednania sobie białych. Zwłaszcza, że mamy piękny kontrprzykład, co się dzieje, gdy filozofia zemsty wygrywa z filozofią rekoncyliacji, patrz sąsiednie Zimbabwe i rządy pana Mugabe (który w tym kraju miał w swoim czasie status podobny do Mandeli).

.

nicebastard nicebastard

I właśnie o to "i żyli długo i szczęśliwie" zakończenie mam do tego filmu żal. Tym większy, że Eastwood wielokrotnie udowodnił swoją umiejętność wzruszania widza bez uciekania się do gry na nutach ckliwości i patosu, że przywołam choćby mój ulubiony "Co się wydarzyło w Madison County". A mam wrażenie, że w "Invictusie" zwyczajnie poszedł na łatwiznę.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook